Kiedy byłam Istotą szalenie dorosłą i wszystkowiedzącą, wszakże pierwsze dwucyfrowe lata życia są super potwierdzeniem doświadczenia i zapowiedzią zbliżającej się wielkimi krokami śmierci, pamiętam, że zawsze patrzyłam na Warszawę przez pryzmat kiczowatych filmów i seriali. Marzyłam by zobaczyć Plac Trzech Krzyży, na którym mecenas Korzecki czekał z utęsknieniem na obrażoną Magdę M, plac Bankowy, po którym tak ładnie się kręcili podczas pierwszego pocałunku... przejść się po Moście Świętokrzyskim, gdzie w strugach deszczu Judycie z 'Nigdy w życiu" zabrakło benzyny w kulminacyjnej scenie, czy zjeść hot-doga nocą z blaszanej budki pod Pałacem, w której jadał na kacu co drugi bohater tvnowskich shit historyjek. Chciałam posiedzieć w tym parku z obrazka do 'Mimo wszystko', zobaczyć na własne oczy te kadry z teledysków Marysi Peszek z 'Miasto mani' czy też przejechać się limuzyną po ul. Marszałkowskiej by być jak Kowalska w "Prowadź mnie". Oczywiście to nie jest tak, że wtedy te miejsca znałam czy chociażby kojarzyłam z nazwy, bo gówno wiedziałam. Chciałam, bo tak, bo kaprys.
Na przestrzeni lat wszystkie dziecięce marzenia się zatarły. Kiedy odwiedziłam po raz pierwszy Stolicę na kilkanaście godzin, to spałam u Dziewczyny poznanej tego wieczora, którą w sumie widziałam tylko raz w życiu właśnie wtedy, a na fejsie mamy się w znajomych do dziś. Jedyne co zobaczyłam to studio tvnu, autobus i jej mieszkanie, chyba gdzieś na Pradze. Kolejnym razem - koncert Chylińskiej - miałyśmy z koleżanką pociąg powrotny o 6:00 rano i mama znajomej poznanej pod sceną postanowiła zabrać Nas na spacer. Przeszłyśmy pieszo spod Pałacu na Krakowie Przedmieście, a potem na Stare Miasto. Jedna z Nas chciała iść w drugą stronę, ale Pani Mama stwierdziła, że 'tam to już nic, tylko taka brzydka, stara palma'. Dyszałam jak nienormalna i myślałam, że te nocne przechadzki to jakaś tajna próba morderstwa mojej, wtedy szczuplejszej o wiele, osoby, a odciski leczyłam przez kolejny miesiąc.
Każdy z Was zna super historię mojej ucieczki z wycieczki szkolnej by iść na koncert w Stodole - toż to galasowy klasyk
Od tamtej pory minęło chyba z 6 lat... 72 miesiące podczas których tu nie mieszkałam, ale gromadziłam miliony wspomnień. Przyjeżdżałam na weekend, potem na tydzień, potem te zmieniały się nawet w miesiące. Poznałam szereg przewspaniałych Osób, cudownych znajomych. Istotę, którą kwalifikuję sobie w głowie jako przyjaciółkę. Zgłębiłam samo miasto: mam swój ulubiony Teatr, nawet ulubiony rząd w nim, mam ukochaną ławkę w parku, miejsca, gdzie bywam tak często, że znam obsługę, miejsca, gdzie chodzę sobie popłakać i miejsca, w które chodzę jak jestem sama i nie pokazuję ich nikomu. Stworzyłam przepiękny klaser z milionem wspomnień i wzrusza mnie, że mam tutaj tyle lokalizacji, w których coś pięknego i istotnego dla mnie się wydarzyło. Czasami chodzę po mieście z słuchawkami w uszach, czuję się trochę jak w tych wszystkich teledyskach, wspominam, i płaczę, że kiedyś tutaj było tak i tak, a tutaj tak się bałam, a potem było pięknie. Nie zliczę mieszkań, w których pomieszkiwałam, i w których nie powiem, że czułam się jak w domu, bo czułam się w nich o niebo lepiej. Szalenie doceniam tak pięknie zwyczajne momenty... śpiewanie w windzie wraz z koleżankami Zbigniewa Wodeckiego tak głośno, że słyszy Nas cały blok, jeżdżenie o zmroku po Powiślu wypożyczonym rowerem albo siedzenie, po nie za dobrym tygodniu, o 7:00 rano w parku, gdy świeci piękne słońce, a ja śmieję się tak głośno i szczerze, że policzki bolą i najprawdopodobniej gdyby ktoś z boku miał zobaczyć co Nas tak bawi, to uznałby Nas za wariatki. Ostatnio powędrowałam na pocztę by wysłać swoje rysunki... Osobie, której nie znam, a która wyraziła chęć ich posiadania. Kiedy zaklejałam w domu kopertę drżały mi ręce, a kiedy podawałam ją Pani w okienku, odczuwałam tak ogromną ekscytację, że miałam ochotę każdemu w kolejce za mną opowiedzieć co właśnie wysyłam. Lada dzień zaczynam pracować nad ilustracjami do książki, odbieram torby, którymi jaram się w cholerę..
Cieszę się, że w końcu po sześciu latach, na pytanie "Czy w końcu się przeprowadziłaś!?" mogę odpowiadać twierdząco.
![]() |
| Warszawa Warszawą, ale byłam na Olsztyn Green Festiwalu i tam były takie piękne zachody słońca! |
![]() |
| i takie |
![]() |
| albo takie |
![]() |
| bardzo wiało na tych pomostach, ale dla tych widoków warto było |
![]() |
| soundtrack pod to zdjęcie: Beatka Kozidrak - Siedzę i myślę |
![]() |
| na ostatnich spacerach przypomniałam sobie za co lubię warszawską Pragę |
![]() |
| za fajne murale... |
| urokliwie zniszczone kamienice... |
![]() |
| znowu za zachody słońca... |
![]() |
| (ej, Banaś - ta :)))))) to dla Ciebie!! ) |
![]() |
| dziwne rzeczy na wystawach sklepowych... |
| fajne rzeczy na lodówkach praskich znajomych... |
![]() |
| i za oświetlenie pod kolor moich włosów w mieszkaniach Innych :D |
![]() |
| Oksana wcale mi nie pozowała do jednego z tych bazgrołów haha |
![]() |
| a to człowiek chuj - wersja zmodernizowana, wakacyjna. Można takiego spotkać wszędzie. Ostatnio stanął mi na drodze i już chciałam rozwieszać ten jego portret po całej Wawie w ramach zemsty... |
![]() |
| bo wszyscy wiemy jak to jest z moją dupą teraz, A JUŻ NIEDŁUGO może być nawet tak... i Amber z tego programu schudnie, a ja będą nową uczestniczką na jej miejsce |
| a tak powracając jeszcze na sekundkę do rysunków, to ostatnio odkryłam, że rysowanie 'a ja żem jej powiedziała' jest moim powołaniem |
![]() |
| te kończyłam na bulwarach i chłopak siedzący schodek wyżej tak trochę dziwnie się patrzył... |
| ogólnie nad Wisłą ostatnio dużo ładnych koncertów było: Reni na przykład |
![]() |
| Bovska |
| albo Paulina Przybysz |
![]() |
| Joanna duże dziecko |
| mokotowelove |
![]() |
| Oksana i Marek |
![]() |
| ostatnio trochę pomieszkałyśmy z Korbą razem i polubiła mnie tak bardzo, że budziłam się codzennie z jej twarzą na policzku, miło |
![]() |
| cisza przed wpierdoleniem wszystkich moich ołówków do rysowania i pudru |
![]() |
| (no tak, obsikałam Pana od wodociągów, chociaż byłaś ze mną na spacerze 10 min temu, chciałam mieć dzieci z jego nogą, zjadłam Ci milion tych rzeczy, ale nie bądź już zła) |
| (daj mi lepiej jeść albo chodź znowu na spacer) |
![]() |
| wybrałam opcję nr 2 |
| a Krzyś wtedy siedział i tęsknił haha |
| o, a tutaj będę kiedyś mieszkać! Zobaczycie! jeszcze wpadniecie wszyscy na parapetówkę!! |
| w momencie, gdy mamy sierpień, a my z Oks lądujemy z polarowymi czapkami elfów, zastanawiam się któremu z dowodzących tym światem powinnam dziękować za taką Przyjaciółkę |
![]() |
| fuck yeah |
| a przecudowne Osoby ze Zwierciadła ostatnie bardzo uratowały mi dupę - publicznie jeszcze raz bardzo dziękuję |
![]() |
| kiedy zrobisz jedną okładkę playboya i przez to wszędzie, na przykład w toalecie czy w pubie, widzisz inne okładki i masz to poczucie, że Twoja i tak jest najlepsza |
| Abel słodziak zadowolony, bo w Wawie tylko parę godzin, a widział Margaret i Martę Wierzbicką na Zbawixie, fontannę zobaczył, kawkę wypił... dostałam od Niego order "Przewodnika roku" hahaha |
![]() |
| a te przesłodkie mordki to ja uwielbiam nad życie i w ogóle jak można być tak cudownym i tak słodko spać |
| a jak obie miażdżą mi kolana i tak sobie leżą i domagają się miziania to już w ogóle taka miłość, że milion serduszek tego nie wyrazi |
![]() |
| w międzyczasie też Natalka wydała płytę... kolejną, bardzo dobrą płytę. Sprawdźcie! |
| i przyszła jesień, przed którą jeszcze trochę się buntuję, popieprzając po mieście w wyblakłych półbutach |
![]() |
| oficjalnie rozpoczynam okres siedzenia na mokrych ławkach... |
| czytania książek w parkach... |
![]() |
| oglądania w kokonie z kołdry po raz milionowy tych samych seriali... |
| wpierdalania bez opamiętania... |
![]() |
| i przeglądania pięknych szat na instagramie, które idealnie by zakryły efekty uboczne tego wpierdalania, ale nigdy na nie nie zaoszczędzę hahaha |
![]() |
| (jestem zażenowana sobą, że zrobiłam sobie fotę w pociągowym kiblu, ale ładnie wyszłam, więc wybaczcie haha) |
| jedyny pozytyw remontów na trasie Wawa-Poznań: pociąg jedzie przez Gniezno hahaha |
![]() |
| więc wpadłam na sekundę by posłuchać chejów, cent trente neuf fois, i postać na fontannie wśród setek ludzi 'sam na sam, sam na sam, sam na sam... sam na sam, no idiotka, sam na sam" |
![]() |
| na starych śmieciach wyglądam jak człowiek |
![]() |
| ....i mam dosyć ukrywania braku tego zęba |






































